Niemiecki Dom w Opolu

Ulica Krakowska – dziś deptak w centrum miasta – przez lata reprezentacyjna ulica Opola. To tutaj lokowały się najdroższe i najbardziej ekskluzywne sklepy, restauracje i hotele. To właśnie tutaj miał miejsce pierwszy kontakt z miastem dla wszystkich, którzy przybywali koleją. To właśnie bliskość jedynej wówczas stacji kolejowej na terenie miasta sprawiła, że Krakauer Strasse nazywana była ulicą hoteli.

Idąc od strony Dworca Głównego, jako pierwszy, mijaliśmy Hotel Kruga. Mieścił się on w niskim, dwukondygnacyjnym budynku, któremu daleko było do wyjątkowości. Dziś w tym miejscu funkcjonuje hotel Mercure. Kilka kroków dalej, po przeciwnej stronie, goście mogli skorzystać z noclegu w Hotelu Niemiecki Dom. Natomiast kolejny hotel, Forms, mieścił się kilkadziesiąt metrów dalej. Dzisiaj jedyną pozostałością po nim jest budynek opolskiej filharmonii – dawna hotelowa sala koncertowa.

Pozostańmy jednak na chwilę w hotelu Deutsches Haus – Niemiecki Dom. Był to jeden z niewielu budynków, który wybudowano specjalnie z myślą o funkcji hotelowej. W owych czasach w naszym mieście głównie adaptowano istniejące obiekty co sprawiało, że był one niefunkcjonalne i niewygodne. Wcześniej przez lata stała tu karczma Groszowicka. Cechą charakterystyczną nowego hotelu, bez wątpienia, była narożna wieżyczka, która była widoczna już z placu dworcowego. Od początku lat trzydziestych, aż do końca wojny, jego właścicielem był Arthur Munsch. We wnętrzu budynku znajdowało się 35 pokoi o zwykłym standardzie oraz dwa wyjątkowo luksusowe apartamenty. Na parterze znajdował się sklep z cygarami i tytoniem, później zastąpiony księgarnią, a także restauracja. Słynęła ona ze świetnej śląsko-niemieckiej kuchni. Wraz ze wzrostem popularności hotelu nadszedł czas na zmiany. Wnętrze budynku przeszło generalny remont, dzięki czemu pokoje zyskały miano najbardziej luksusowych w całej rejencji! Budynek pozbawiono także jego charakterystycznej, narożnej wieżyczki. 

Historia tego hotelu kończy się w nieszczęsnym dla miasta roku 1945. Został on, jak wiele innych budynków, spalony. W konsekwencji tego nowe władze podjęły decyzję o rozbiórce zgliszczy. Po kilku latach, na jego miejscu, wybudowano nowy budynek mieszkalny. Został on zaprojektowany przez architekta Jakuba Schroetera - autora sąsiednich Delikatesów. To właśnie w nowo powstałym bloku mieścił się legendarny sklep z wyrobami skórzanymi „Renifer”. A hotel? Nie została po nim żadna pamiątka... No może poza ogłoszeniami na pożółkłych łamach przedwojennych gazet i elementach hotelowego wyposażenia, które co jakiś czas odnajdywane są u kolekcjonerów na całym świecie...

TEKST: Grzegorz Bogdoł
fot.[krzysztal/fotopolska.eu]