Kłótnia na ratuszowej wieży

O tym, że w Opolu spory przybierały czasem bardzo zabawną formę możecie się przekonać sięgając do artykułu O miejskich zwadach słów kilka... Dziś kolejny taki przykład. Pewnie nigdy byśmy się o nim nie dowiedzieli (my współcześni), gdyby nie pożar miasta z 30 maja 1739 roku.

Pożar, który wówczas wybuchł, obrócił w zgliszcza blisko 2/3 miasta. Zachowało się jedynie 75 domów (z 210). Zniszczeniu uległy m.in. trzy browary, zakon dominikanów i minorytów, kościół jezuitów, most zamkowy, baszta gosławicka i częściowo zamek. O piekle jakie rozegrało się tego dnia w mieście niech świadczy fakt, że w kościele minorytów (franciszkanów) od gorąca stopił się wielki dzwon. Z pożaru nie ocalał także murowany ratusz z wypaloną do fundamentów wieżą. To właśnie jej odbudowa jest kluczem do poznania sporu pomiędzy Janem Maciejem Teubergiem, a Franciszkiem Ingacym Kuffką. 

Podczas odbudowy postanowiono w nowej kopule umieścić kilka cennych dokumentów dla przyszłych pokoleń. I tak znalazło się tam m.in. pismo, w którym jego autor w dosyć jednoznaczny sposób rozprawia się z rajcą miejskim i adwokatem Franciszkiem Kuffką. Jest to chyba jeden z najdziwniejszych przedmiotów, jakie można było znaleźć w tego typu skrzynkach pamięci. Syn rajcy miejskiego Teuberga - Jan, dowiedziawszy się, że urzędnicy mogą przekazać jedną pamiątkę do kopuły postanowił stworzyć dokument, w którym napisał:

"Ten nieporównywalny i formalny przeciwnik uczciwości, spokoju i porozumienia od początku swoich czynności, jakie wykonywał, aż do teraźniejszej godziny niczym innym się nie wybijał, jak tylko uwłaczaniem czcigodnym i rzetelnym ludziom, których aż do krwi obrażał, w tym swoją własną matkę, obu teściów, szwagrów i całe miasto Opole (...), procesy wszczynał i zakłócał powszechny pokój, przy czym często nie otwarcie, lecz pod różnymi przykrywkami, że oburza to wszystkich, bo z powodu tego człowieka wielu uczciwych ludzi popadło w nieszczęścia, straciło cześć i majątek".

O piśmie i fakcie, że stanie się "pamiątką" dla przyszłych pokoleń dowiedział się jego główny bohater. Wykorzystując swoje liczne kontakty umieścił w kopule dwa dokumenty. Jeden, w którym  broni się przed wszelkimi oskarżeniami, a drugi w którym w jego obronie stają znający go mieszkańcy Opola. 

O tym, że konflikt nie był tylko złośliwym żartem mogą świadczyć akta, które znajdowały się w miejskim archiwum. Odnajdziemy tam zapis o dymisji Kuffki z funkcji zastępcy miejskiego skarbnika. W uzasadnieniu podaje się zastrzeżenia płynące od innych urzędników pod jego adresem. Zastrzeżenia te mogą wynikać z faktu, że kilka miesięcy wcześniej Kuffka opublikował dokument, w którym, jako przyczynę gigantycznych problemów finansowych miasta (Opole było wówczas tak bardzo zadłużone, że dochód nie wystarczał na spłatę rat), określił nieodpowiedzialne działanie rajców miejskich, gdzie z nazwiska wymienia m.in. Jana Jerzego Teuberga (ojca autora oskarżeń). 

Kopułę otworzono w 1818 roku, 78 lat po tych pamiętnych wydarzeniach i pół wieku po śmierci głównego oskarżonego. W ten sposób historia o kłótni przetrwała znacznie dłużej. Bo i dziś, w 2017 roku, możemy dowiedzieć się wielu szczegółów o panach, którzy swoje wzajemne oskarżenia postanowili umieścić wysoko nad ziemią z nadzieją, że osądzą ich przyszłe pokolenia. 
TEKST: Grzegorz Bogdoł